Gospodarcza współpraca z Chinami

Gospodarcza współpraca z Chinami

Czy gospodarcza współpraca z Chinami jest szansą dla Polski? – debatę na ten temat zorganizował Puls Biznesu z Polskim Towarzystwem Gospodarczym.

W debacie wzięli udział:

  • Aleksander Siemaszko, zastępca dyrektora Departamentu Handlu i Współpracy Międzynarodowej w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii;
  • Konrad Banecki, Wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gospodarczego;
  • Magdalena Szabłowska, dyrektor ds. eksportu Spółdzielni Mleczarskiej Mlekovita;
  • Piotr Her, członek rady nadzorczej SuperDrobu i członek zarządu CPF Poland;
  • Radosław Pyffel, kierownik studiów „Biznes chiński” na Akademii Leona Koźmińskiego.

Rozmowę poprowadził Łukasz Korycki, zastępca redaktora naczelnego Pulsu Biznesu.

— Stawiałbym to zagadnienie nie jako szansę i zagrożenie, ale jako wyzwanie, któremu trzeba sprostać — mówił Radosław Pyffel, — Największym zagrożeniem w relacjach z Chińczykami byłoby niesprostanie wyzwaniu. Wielokrotnie rozmawiałem z tamtejszymi finansistami, inwestorami czy wielkim przemysłem. Oni postrzegają Polskę jako kraj, który będzie się rozwijać i widzą w nas prawdopodobnie większy potencjał niż my sami. Szansa ogromna, tylko trzeba ją wykorzystać.

Asymetryczna relacja handlowa

O tym, jak wiele jest do zyskania, dobrze mówią liczby. Chińczycy są drugim największym partnerem gospodarczym Polski. Nasz handel okazał się odporny na pandemię. W 2020 roku zanotowaliśmy wzrost eksportu i importu o ok. 14 proc.

— Obroty rosną z roku na rok, ale jednocześnie niestety pogarsza się saldo. Nasz deficyt wynosi ok. 33 mld dol. Jest o 10 mld dol. większy niż jeszcze trzy czy cztery lata temu — powiedział Aleksander Siemaszko, z Ministerstwa Rozwoju, Pracy i Technologii. — Nie jest to jednak wiadomość wyłącznie negatywna. Spora część salda wynika z importu podzespołów czy półproduktów z Chin, które są reeksportowane przez Polaków — tłumaczył.

Szanse

Choć największym polskim eksporterem na rynek chiński jest KGHM Polska Miedź, to wart odnotowania jest przypadek Spółdzielni Mleczarskiej Mlekovita. Eksportuje ona towary do 167 krajów, jednak zdecydowanie najwięcej właśnie do Chin.

— W ubiegłym roku wyeksportowaliśmy 147 mln litrów mleka UHT. Aż połowa trafiła do Chin — mówiła Magdalena Szabłowska z Mlekovity.

Źródło: Puls Biznesu
Treść chroniona prawem autorskim. Całość przeczytasz tu: https://www.pb.pl/handel-zagraniczny-chinskie-wyzwanie-polskich-firm-1111087

Mlekovita jest jedną z firm wykorzystujących Nowy Jedwabny Szlak. To niedawno powstała trasa kolejowa, która pozwala na zdecydowane skrócenie czasu transportu produktów na trasie Europa — Azja i która przebiega także przez nasz kraj.

Źródło: Puls Biznesu
Treść chroniona prawem autorskim. Całość przeczytasz tu: https://www.pb.pl/handel-zagraniczny-chinskie-wyzwanie-polskich-firm-1111087

— Niedawno po raz pierwszy skorzystaliśmy z transportu kolejowego. Wysłaliśmy do Chin cały pociąg, czyli aż 50 wagonów wypełnionych mlekiem. Koszt jest wyższy, ale czas podróży zdecydowanie krótszy — zamiast 50 dni, bo tyle trwa transport drogą morską, potrzebowaliśmy ledwie dwóch tygodni. W przypadku produktów spożywczych z krótszym terminem przydatności to kolosalna różnica — dodała Magdalena Szabłowska.

— Chińczycy mają chroniczne niedobory żywności — przekonywał Piotr Her z SuperDrobu. — W porównaniu do światowej średniej Chińczycy mają o połowę mniejsze zasoby ziemi uprawnej. I to się nie zmieni, chyba że zaczną stosować farmy wertykalne lub inne zaawansowane technologicznie rozwiązania. Rozwój rolnictwa nigdy nie nadążał za rozwojem chińskiej populacji. Polska mogłaby się stać jednym z dostawców żywności do Państwa Środka. Produkujemy znacznie więcej jedzenia, niż wynosi popyt wewnętrzny. Dla przykładu produkcja drobiu jest mniej więcej dwa razy większa niż krajowe spożycie. Nadwyżka musi zostać wyeksportowana, a według siły nabywczej Chiny są już większą gospodarką niż USA.

Zagrożenia

Gospodarcza współpraca z Chinami niesie za sobą również pewne zagrożenia. Chiny konsekwentnie prowadzą politykę, której celem jest uzyskanie pozycji pierwszego mocarstwa na świecie. Będą wykorzystywać wszystkie instrumenty, by pomagać sobie w dotarciu do tego celu, na co zwrócił uwagę Konrad Banecki.

Znamy wiele krajów, które przez uzależnienie się od Chińczyków wpadły w pułapkę długów. Współpraca z Państwem Środka jest szansą, ale i zagrożeniem, dlatego trzeba podejmować świadome, rozważne decyzje — dodał Piotr Her.

W związku z ogniskami ptasiej grypy Chińczycy zatrzymali import drobiu. I choć, jak przyznaje Her, choroba występuje tylko w nielicznych regionach, to zakaz obejmuje całą Polskę. — A są kraje, w których zastosowano regionalizację. Bardzo by nam ona pomogła.

Źródło: Puls Biznesu
Całość przeczytasz tu: https://www.pb.pl/handel-zagraniczny-chinskie-wyzwanie-polskich-firm-1111087